Artykuły oznaczone jako:
recenzja
-
Historia à la króliki (Królik po berlińsku, Esterhazy)
dodano: 15 grudnia 2009 przez Magdalena Ludwig
Na ekrany polskich kin wszedł dokument Bartka Konopki „Królik po berlińsku” – film, który swoje pokazy miał już wcześniej, między innymi w Berlinie, i został nagrodzony na wielu istotnych festiwalach – Hot Docs w Toronto 2009, Planete Doc Review w Warszawie 2009 oraz zdobył Grand Prix Złotego Lajkonika podczas 49. Krakowskiego Festiwalu Filmowego 2009. Wraz z dokumentem Konopki, Fundacja Film Polski wprowadziła drugi film, animację „Esterhazy” w reżyserii Izabeli Plucińskiej, która jest dopełnieniem „Królika ...”., ale w zupełnie innej formie. więcej»
-
Pokolenie No-thing (Instynkt gry)
dodano: 13 grudnia 2009 przez Marek Olszewski
„Instynkt gry” Juli Zeh to książka niebezpieczna. Poddanie się jej bezkompromisowym regułom naraża czytelnika na radykalne przemodelowanie podstaw dotychczasowego światopoglądu. Oto wkraczamy w martwy świat martwego Boga, zbudowany na gruzach wiary w sens i obiektywną prawdę. Nieprzypadkowo symboliczny patronat nad tą ponurą przestrzenią obejmuje „Człowiek bez właściwości” Roberta Musila – Biblia współczesnych prawnuków nihilistów. więcej»
-
Dowcipy asekuranta
dodano: 10 grudnia 2009 przez Maria Kobielska
„Błysnąć celną uwagą przychodzi mi łatwiej niż charchnąć” – mówi bohater jednej z ironicznych historyjek Piotra Milewskiego z tomu „Szkice glanem”. Niestety, lektura całości książki pozostawia wrażenie, że w głębi ducha także jej autor określa siebie właśnie w ten subtelny sposób. Jego autoironia okazuje się tylko wątłą zasłoną dymną przed posądzeniem o narcyzm.
więcej»
-
Literatura tworzona na piechotę (Autoportret reportera)
dodano: 8 grudnia 2009 przez Katarzyna Michałkiewicz
Autoportret to szczególny. Ryszard Kapuściński mówi o pracy reportera, o poglądach na temat współczesnego dziennikarstwa, o refleksjach i podróżach, o definicyjno-genologicznych problemach reportażu, o pisaniu książek. Ale, co najważniejsze i najciekawsze, przy okazji tych wszystkich zagadnień Ryszard Kapuściński opowiada o Ryszardzie Kapuścińskim. więcej»
-
Zbrodnia i kara według Malickiego
dodano: 8 grudnia 2009 przez Aleksandra Jastrzębska
„Kogo nie znam” Macieja Malickiego zaczynałam czytać, mając dwa oczekiwania: pierwsze – że to będzie typowy, poczciwy Malicki, taki jak w „takie tam” i „Wszystko jest”; drugie – że to będzie nietypowy, przewrotny kryminał, jak inne pozycje z Polskiej Kolekcji Kryminalnej wydawnictwa Emg. Książka w zaskakujący sposób przekroczyła te oczekiwania. więcej»
-
Co mi zrobisz, jak cię zamknę? (Hakawati, mistrz opowieści)
dodano: 8 grudnia 2009 przez Alicja Straszecka
Mistrz wyczarowuje oszałamiający świat. Stoję z opuszczoną szczęką i szeroko otwartymi oczami. Spomiędzy jego warg wyskakuje jedna postać, potem druga, trzecia i kolejne. Mienią się w oczach, wirują w promieniach orientalnego słońca. Trwa to około tygodnia. Mylę zjawy z drzewem, chlebem, ekspedientką z małego sklepu. W końcu wszystko znika. No tak. No czarodziej. Udało mu się, zwiodła mnie jego umiejętność, tak, tak, tak – kiwam głową. Ale to było tydzień temu. więcej»
-
Jak w zwierciadle
dodano: 7 grudnia 2009 przez Marcin Mochal
Nakręconym w 1961 roku filmem Ingmar Bergman rozpoczął tzw. „trylogię pionową” – trzy obrazy (oprócz „Jak w zwierciadle” składają się na nią „Goście Wieczerzy Pańskie”j oraz „Milczenie”), w których będzie się wadził z Bogiem i analizował relacje międzyludzkie. „Jak w zwierciadle” to skromny w wyrazie dramat, rozpisany na czworo aktorów, opleciony wokół młodej kobiety, Karin.
więcej»
-
Co trzy głowy, to nie jedna (Orchidea)
dodano: 7 grudnia 2009 przez Agnieszka Maciejewska
Kraków, grudzień 2007. Pod Mostem Dębnickim policja odnajduje martwą kobietę z przyklejoną do ubrania karteczką o dziwnej treści. Co się stało? Kto zabił? Temat na kryminał jak się patrzy. Otóż tak. Otóż nie. więcej»
-
Sprawca i ofiara (Polański. Ścigany i pożądany)
dodano: 5 grudnia 2009 przez Marcin Mochal
Film dokumentalny Mariny Zenovich „Roman Polański. Ścigany i pożądany” powstał tuż przed aresztowaniem reżysera w Zurychu we wrześniu br. Dzięki temu jest to produkcja przemyślana i dopracowana, a nie dziełko sklecone naprędce na potrzeby chwili. Z marketingowego zaś punktu widzenia trzeba przyznać, że Zenovich nie mogła trafić lepiej. Jej z założenia telewizyjny film (skądinąd nagrodzony dwiema nagrodami Primetime Emmy Awards) doczekał się projekcji w kinach, w tym także w Polsce. więcej»
-
Powrót na stare śmieci (Niewola i dola Adama Poremby)
dodano: 4 grudnia 2009 przez Joanna Chludzińska
W najnowszej książce Mariana Pankowskiego jest wszystko, czego można by się po nim spodziewać: seks, transgresja, eksperyment. Pisarz znany z podejmowania kwestii II wojny światowej i obozów koncentracyjnych, tym razem przenosi swą opowieść do czasów jeszcze wcześniejszych – do roku 1923. Po lekturach „Rudolfa” czy „Z Auschwitzu do Belsen” wiadomo o „specyficznym” podejściu autora do tematu wojny - ostentacyjnie antymartyrologicznym, antybohaterskim, czyli w konsekwencji antyromantycznym, a co za tym idzie anty-..., nie bójmy się tego słowa, polskim. Dekonstrukcja mitów narodowych to grunt, na którym Pankowski od ponad półwiecza czuje się bardzo dobrze. więcej»
-
Układanka (Dom zły - recenzja)
dodano: 2 grudnia 2009 przez Joanna Jakubik
W toku akcji „Domu złego” dwukrotnie powtarza się stwierdzenie: „Prawda? Nie ma takiej.”, które wydaje się kluczowe dla filmu. Wojciech Smarzowski już we wcześniejszym „Weselu” udowodnił, że potrafi mistrzowsko prezentować subiektywną naturę prawdy i niejednorodność rzeczywistości. Wszystko może mieć swoją drugą stronę, skrywaną naturę, diametralnie różną od powierzchownego wizerunku. „Dom zły”, podążając tropem „Wesela”, czerpie z tego mechanizmu swoją siłę napędową. Jedno jest pewne – Smarzowski zrobił naprawdę dobry film. więcej»
-
Zjazd na Brooklyn, czyli ryzyko lektury
dodano: 2 grudnia 2009 przez Maria Kobielska
„Piekielny Brooklyn” Huberta Selby’ego Jra, wydany właśnie nakładem Niebieskiej Studni, nie ukazuje się w próżni, choć to pierwsza przełożona na język polski książka tego zmarłego w 2004 r. pisarza-samouka, jednego z ważniejszych amerykańskich prozaików drugiej połowy XX wieku. Wydawnictwo reklamuje tę pozycję jako ‘powieść autora „Requiem dla snu_’, przywołując, co nie dziwi, tekst, który stał się podstawą żywo pamiętanego filmu Darrena Aronofsky’ego sprzed dziewięciu lat. więcej»
-
Szepcząc i krzycząc wołamy o miłość
dodano: 1 grudnia 2009 przez Grzegorz Łosiewski
„Szepty i krzyki” to jedno z filmowych arcydzieł Ingmara Bergmana. Film, który powstał w 1972 r., doskonale wpisuje się w klimat najlepszych dzieł szwedzkiego mistrza. Równocześnie jest tak odmienny, iż nie sposób nie docenić tej subtelnej różnicy, dzięki której nabiera niepowtarzalności i szczególnej wyrazistości.
więcej»
-
W co pan pogrywa panie Bergman?
dodano: 1 grudnia 2009 przez Marcin Mochal
Ingmar Bergman wyznał kiedyś, że „Persona” uratowała mu życie. Mówił, że gdyby nie znalazł w sobie wystarczającej siły do nakręcenia tego filmu, prawdopodobnie byłby skończony. Po raz pierwszy też zupełnie nie zależało mu na tym czy film osiągnie komercyjny sukces czy nie. więcej»
-
Życie to długa, spokojna... droga (Taksim)
dodano: 1 grudnia 2009 przez Katarzyna Pilna
Długo oczekiwana i przez samego autora zapowiadana jako słowiańska odpowiedź na La Stradę. Przewrotna powieść drogi – „Taksim”.
Przyjęło się bowiem, że bohaterowie powieści on the road gdzieś zmierzają. Nawet jeśli nie jest to ściśle określone miejsce na mapie, to ich podróż zwykło się traktować w kategoriach podróży wewnętrznej, która ubogaca, zmienia albo jest celem samym w sobie. Dokąd i dlaczego zmierza bohater powieści Stasiuka?
więcej»
-
Mini-album CNC (No Mood )
dodano: 1 grudnia 2009 przez Rafał Pach
No i proszę, końcówka tego roku obrodziła w wiele dobrych polskich płyt. Wreszcie zadebiutowali Hatifnats, California Stories Uncovered i Kolorofon. Natalia Fiedorczuk, znana wcześniej z Orchid i reaktywowanego Hapy Pills, wydała solowa płytę, a przed nami jeszcze kilka mocno zapowiadających się pozycji, by wymienić tylko Nerwowe Wakacje czy Maki i Chłopaki. Płytę Nathalie And The Loners produkował Piotr Maciejewski, który wydał właśnie, wraz z Borysem Dejnarowiczem, mini-album pod szyldem CNC.
więcej»
-
Nie potrzebujemy takich prostych zakończeń (Jedenaście, Świetlicki)
dodano: 15 grudnia 2008 przez Agnieszka Woźny
Kultowy, magiczny lokal, miejsce wielu wzlotów i upadków (J ,95), lokal Biuro już nie istnieje. A i nie można wiecznie chodzić do Dymu, Psa czy Księdza. Tym bardziej, że całkiem niedaleko, w miejscu, gdzie postawiono drogowskaz z napisem KRAKÓW 11 (Jedenaście), znaleziono ciało Doktora. Stylowa jako wykwit wczesnego kapitalizmu, aspirująca do miana restauracji dla strudzonych drogą znakomitości przyjeżdżających do Krakowa w interesach, obecnie jednak zaspokaja plebejskie pragnienia lokalsów, staje się głównym miejscem rozwoju wypadków. więcej»
-
Przypadki Škvoreckého
dodano: 15 grudnia 2009 przez Katarzyna Pilna
Nie stał się legendą jak Hrabal. Nie został pierwszym „ rockowym” prezydentem jak Havel. Nie wstrzelił się w intelektualne elity Zachodu jak Kundera. Josef Škvorecký – bo o nim mowa – jeden z najważniejszych, ale jednocześnie chyba najmniej docenianych pisarzy naszych południowych sąsiadów – został właśnie uhonorowany nagrodą Angelusa za powieść „Przypadki inżyniera ludzkich dusz”. więcej»
-
Pisząc kamerą w Europie
dodano: 16 grudnia 2009 przez Anita Bielańska
Dokładnie 61 lat temu francuski krytyk filmowy, Alexandre Astruc ukuł termin la caméra-stylo (kamera-pióro), porównując tworzącego za pomocą kamery reżysera filmowego do pisarza, trzymającego w ręku pióro. Abstrahując od faktu, iż obecnie należałoby raczej mówić o la caméra-ordinateur (kamera-komputer), trzeba przyznać, że żadna inna nowofalowa teoria nie miała tak ogromnego wpływu ma zmianę mentalności wśród szerokiej publiczności.
więcej»
-
Dosłowna doraźność (Niskie pobudki)
dodano: 17 grudnia 2009 przez Joanna Chludzińska
Marcin Świetlicki nigdy wcześniej nie był tak dosłowny i tak doraźny. Owszem, zdarzały mu się wiersze „okazjonalne” – rozbudowane anegdoty, jak sławetna „Nieprzysiadalność” lub znane światkowi krakowskich knajp „Topienie”, apostrofy do person publicznych i czasopism, a także dedykacje, głównie ludziom pióra. „Niskie pobudki” nie są zatem, jak zapowiada notka na okładce, zaskoczeniem dla czytelników jego poezji, bo spod warstwy nazwisk, aluzji, rozgoryczeń i kopniaków wyłania się Marcin z „Muzyki środka”, który „jest zły i nieporadny w tym źle/ (...) Stara się o wiersze,/żeby mu nie wymarzły.” więcej»