Splot 06: Męskość

Autostopem przez Węgry – Złota era kina węgierskiego

dodano: 2 listopada 2009 przez Joanna Chludzińska
Z_ota_era

Lata 60. to w historii światowego kina wielkie wejście młodych, fenomen kontrkultury i rewolucji obyczajowych. Podczas gdy Hollywood przechodzi kryzys, następuje emancypacja filmów z Europy Wschodniej i krajów Trzeciego Świata. Wystarczy wspomnieć o takich zjawiskach jak francuska, czeska, słowacka czy brazylijska Nowa Fala, jugosłowiańska Czarna Fala, polska szkoła filmowa, nowy film radziecki, które na stałe zmieniły oblicze kina jako sztuki. Oczywiście wśród prowodyrów zmian i fermentu intelektualnego nie mogło zabraknąć filmów węgierskich reżyserów.

O specyfice tej kinematografii, jej międzynarodowym wpływie i powinowactwach w latach następnych traktuje publikacja Złota era kina węgierskiego, wydana przez Korporację Ha!art jako teoretyczne uzupełnienie retrospektywy, odbywającej się podczas 9. edycji festiwalu Era Nowe Horyzonty.

Ogólnie rzecz biorąc jest to zbiór tłumaczonych esejów najwybitniejszych węgierskich znawców kina. To na dobry początek. Wybór tekstów wydaje się uzasadniony, bowiem kto inny, jak nie rodowity Węgier i to w dodatku żywo interesujący się filmem, mógłby lepiej i pełniej przybliżyć sytuację swojej kinematografii polskiemu odbiorcy. Taki argument nie do końca jednak przekonywał redaktorów książki: Roberta Kardzisa i Jana Topolskiego, toteż postanowili poszerzyć obiecany horyzont spojrzenia o jeszcze dwie pary oczu: polską i czeską. Pierwsza z wymienionych należy do historyka literatury i filmu – Andrzeja Wernera, który sięgając pamięcią do lat 60. i 70., opisuje recepcję kina węgierskiego. Nie ma to jednak charakteru nudnego wywodu, podpartego suchymi faktami czy przybliżaniem statystyk. Obrana przez autorów formuła wywiadu zakłada bardziej emocjonalną ścieżkę informowania, pełna jest ciekawych anegdot i nietypowych opisów specyfiki ówczesnego klimatu DKF-ów. Co do czeskiej perspektywy to ma ona charakter bardziej rozwarstwiony. Czytelnik trafia na wielogłos krytyki filmowej, różne punkty ujęcia tego samego tematu. Ktoś dociekliwy mógłby zapytać: ale po co to wszystko? Otóż im więcej opinii, tym pełniejszy obraz danego zjawiska.

Omawiana publikacja jest jak podróż autostopem przez lata 60. i 70. na Węgrzech. Zastosowanie takiej metafory wydaje się o tyle adekwatne, o ile mówienie o kinie nie zawsze musi być sformalizowane, zgodne z jednym, obowiązującym wzorem. Dzisiaj można powiedzieć więcej niż 30 lat temu i w dodatku bez uciekania się do chwytów języka ezopowego. Poza tym wspomniany typ podróżowania liczy na większą dozę ekscytacji i adrenaliny niż udział w zaplanowanej i odgórnie zorganizowanej wycieczce. Dopuszcza nowe, czasami dziwne i nieoczekiwane znajomości, odsłania mniej oficjalną stronę świata. Te aspekty także nie pozostają bez znaczenia w kontekście książki. Wraz z kolejnymi autorami tekstów przemierzamy Węgry od wielu stron: historycznej, społecznej i kulturalnej, które są nieustannie konfrontowane na linii ideologia państwa – prywatne przemyślenia. Na dłużej zatrzymujemy się w Budapeszcie, stolicy nowego dokumentu i modernistycznej odmiany filmu fabularnego. Nie bez znaczenia jest także przystanek w okolicach twórczości Miklósa Jancsó, czy skrupulatny ogląd dwóch szczytów na mapie węgierskiego kina – Miłości Karoly Makka i Sindbada Zoltána Huszárika.

Nie trzeba czytać od deski do deski. Zamknięty charakter każdego z esejów pozwala na przeskakiwanie z jednego tematu na inny, niekoniecznie w zgodzie z zaproponowaną kolejnością. Niejasności biografii zarówno omawianych reżyserów, jak i osób o nich piszących, rozwieje appendix w postaci biogramów i filmografii. Niezbędnik każdego przewodnika po kinie. Zwłaszcza w przypadku, gdy filmu używa się jako elementu poznania rzeczywistości i samego siebie– jak konstatuje jeden z autorów.

Funkcje poznawcze spełniał zarówno dokument, jak i film fabularny, które w latach 70. przeglądały się w sobie i swoich strategiach, aż do powstania hybrydycznej formy dokumentalnego filmu fabularnego. A wszystko to z silnej potrzeby autentyzmu, będącej jednocześnie odpowiedzią na skostniałe schematy produkcyjniaków i „sterylny świat atelier”. Za tworzeniem opowieści filmowej stało oczywiście coś więcej – chęć oddziaływania. Jak to lakonicznie ujął Lászlo B. Nagy: Odkrywanie rzeczywistości interesuje jedynie tych, co chcą zmieniać tę rzeczywistość. Rozwinięciem tej myśli z szerokim zapleczem przykładów jest rozdział traktujący o tendencjach dokumentalnych.

Pisanie o kinie fabularnym należy do bardziej złożonych. Jako jedna z pierwszych pojawia się intuicja o stylach autorskich i próba ich systematyzacji w oparciu o konkretnych reżyserów: Jancsó, Makka, Huszárika, Pála Sándora, Andrása Kovácsa. Jeden z krytyków – Balázs Varga – dookreśla: Ton osobisty niekoniecznie oznaczał podmiotowość (relację w pierwszej osobie liczby pojedynczej) czy odwołania autobiograficzne, lecz uwolnienie formy i narracji, ujęcia liryczne oraz subiektywne. Jak jednak napisać o wszystkich innych? Na pomoc przychodzi podział generacyjny. Ale i tu także poszczególni twórcy wymykają się sztywnym cezurom. To może według szkół filmowych? Pomysł jeszcze bardziej absurdalny, bo już z góry przekreślony przez oczywistą nierówność artystyczną powstających utworów. Pozostaje zatem zwrot w stronę kryterium, jakim jest tematyka dzieł. I tak powstają większe centra semantyczne, złączone albo chęcią rozliczenia z przeszłością albo zagadnieniem opresji albo „problemem młodzieżowym” albo… Bardzo dużo tych albo. Niestety żaden z podjętych systemów podziału nie jest tak pojemny, by zmieścić całą różnorodność i złożoność kina węgierskiego lat 60. i 70. Może właśnie dlatego ten okres nazwano złotym, jako szczególny przykład niepohamowanej erupcji talentów, tematów, a co za tym idzie arcydzieł, które same dla siebie są wystarczającą kategorią.

Co ciekawe i chyba najważniejsze, omawiana publikacja nie służy tylko jako światły i wielogłosowy przewodnik po kinie węgierskim, ale jest wytrąceniem zmurszałych już opinii z dawnych torów, prowokacją do rozpalenia dyskusji na nowo o – wydawać by się mogło – tak dobrze rozpoznanym terenie.

Złota era kina węgierskiego
ISBN: 978-83-61407-49-2
Projekt okładki: Bartek Materka
Redakcja: Robert Kardzis, Jan Topolski
Seria: Linia filmowa
Data Premiery: 30-07-2009
Korporacja Ha!art



Udostępnij


Tagi : Joanna Chludzińska film książka recenzja ha!art Złota era kina węgierskiego
Dodaj Komentarz: