New British Comics 2
dodano: 26 października 2009 przez Kuba Oleksak
Najazd scenarzystów i rysowników z Wielkiej Brytanii na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku odmienił oblicze amerykańskiego komiksu. Alan Moore, Neil Gaiman, Warren Ellis, Garth Ennis, Mark Millar, Peter Milligan, żeby wymienić tylko kilku, pracując zarówno nad swoimi autorskimi projektami, jak i w ramach regularnych serii potentatów przemysłu obrazkowego, zrobili prawdziwą rewolucję. Czy w Polsce, na początku dwudziestego pierwszego stulecia, wyspiarska inwazja będzie równie owocna?
Przyznam, że nie spodziewałem się publikacji drugiego tomu antologii New British Comics. Projekt, mający na celu prezentację prac młodych twórców z kręgu komiksu niezależnego, jeśli tylko dopisze los, będzie ukazywał się regularnie, zapewne z dokładnością od konwentu do konwentu. Od razu rzuca się w oczy progres na poziomie edytorskim. Wreszcie, NBC nie wygląda jak niewydarzony zin kserowany dla kolegów, tylko jak (prawie!) magazyn komiksowy. Okładka zachęca do lektury, a nie odstrasza od kupna. Wciąż jednak do wielu rzeczy trzeba się przyczepić, szczególnie do kulejącego layoutu, nieciekawego spisu treści i fatalnych biogramów zaproszonych twórców. Warto, przed wydaniem trzeciego numeru, poprawić nieco ten element.
Oprawa oprawą, ale najważniejsze są przecież komiksy! W porównaniu z pierwszą antologią bardzo wiele nazwisk się powtarza. Sprawia to wrażenie pewnej ciągłości, ale według mnie nie do końca się sprawdza. Jestem za jak największą różnorodnością w przypadku tego typu zbiorków. Rozstrzał tematyczny, jak i jakościowy w NBC jest bardzo duży. Trafiają się miniaturki science-fiction (Padliniarz) czy fantasy (Groza z Bul-Bim), opowiastki humorystyczne (ShadowQuake and Shnookie), kryminalne (Pod tęczą: Miłosierdzie) eksperymenty formalne (Odkrywcy), jak i fabularne (Elexander Browne w Ostatniej kropelce). Nieco gorzej wypada mój faworyt z poprzedniego tomu, czyli Charlie Parker: Złota rączka (scenariusz Maddku, rysunki Jacek Zabawa), którego perypetie wydają się zbyt przekombinowane i zmyślne. Świetnie zaprezentował się natomiast Dan White w szorcie Ostatnie lato, przynoszący na myśl Władcę much Williama Goldinga. Historia o pewnym napadzie na dom, czyli Amulet Ragnara autora ukrywającego się pod pseudonimem WJC i wspomniana wyżej jednostronicowa formalna igraszka Odkrywcy Dana Browna nie prezentują się gorzej. Te cztery prace należą do najjaśniejszych punktów z NBC 2. Całkiem obiecująco wygląda również Pod tęczą: Miłosierdzie afrykańskiego scenarzysty Franka Lamoura i rysownika Davida Robertsona. Reszta prac ginie w szarzyźnie niczym niewyróżniających się komiksów. Brakuje natomiast komiksów typowo amatorskich, zdradzających braki warsztatowe swoich twórców. To się akurat chwali, bo w poprzedniej antologii kilka takich utworów naliczyłem.
W New British Comics znalazły się również dwa rodzynki w postaci prac polskich twórców. Jacka Zabawy, bo współpracuje z brytyjskim pisarzem mieszkającym w kraju nad Wisłą, Maddku. Pawła Gierczaka, bo opuścił Radom i od ponad roku mieszka w Londynie. Szort jego autorstwa, Cyberpunk przynosi na myśl raczej nieudane Wędrówki po mieści cyborgów, niż świetne Gangi Radomia.
Po lekturze antologii widać, że niezależna scena komiksowa w Anglii, mająca pod dostatkiem całkiem niezłych i naprawdę dobrych rysowników (Nelson Evergreen), cierpi na deficyt utalentowanych scenarzystów. Podobnie zresztą jak w Polsce, artyści z mniejszym lub większym powodzeniem ratują się własnymi skryptami.
Oczywiście moje porównanie ze wstępu zostało poczynione bardzo na wyrost, ponieważ autorom obecnym w New British Comics 2 bardzo daleko od dokonań twórców, uchodzących już za klasyków. Nie ma raczej szans, że ich gościnne występy w Polsce odmienią oblicze naszego krajowego rynku. Niemniej fajnie, że polski czytelnik ma szansę zapoznać się z dorobkiem nieco mniej znanych, znajdujących się na dorobku, twórców. Myślę, że ciekawym posunięciem byłoby zaangażowanie reprezentantów nowej fali brytyjskiego komiksu do pracy z ich kolegami po fachu z Polski. Chętnie zobaczyłbym efekty takiej współpracy.
Tagi : komiks recenzja Kuba Oleksak
